Pieniądze zrosły się ze sportem po wsze czasy i bez nich sukcesów odnosić nie sposób. A skoro tak, wraca i wracać będzie temat dotacji z publicznych środków, o którym i ja na tych wirtualnych łamach pisałem choćby ostatnio. Dziś pora na mały epilog, czyli jak do zagadnienia podchodzą nasze miasta obecnie i jak podchodzić mają zamiar niedługo.
Stali Czytelnicy portalu Kujawy-Pomorze.info wiedzą zapewne, że w Bydgoszczy kluby mogą spać spokojnie, bo dotacje są nierzadko przyznawane nawet na kilka lat do przodu, a to daje większą pewność, że co jak co, ale miejskie pieniądze będą i teraz, i za rok, i za dwa lata. W Toruniu jest inaczej, bo odpowiedni konkurs władze ogłaszają dorocznie, a bywało do niedawno i tak, że zastrzyk miejskich pieniędzy płynął w stronę sportowców nawet dwa razy w roku.
A co dalej? Ano właśnie, robi się ciekawie, przynajmniej na toruńskim podwórku, gdzie idą zmiany, zmiany i jeszcze raz zmiany. Nie to, żeby ze wspomagania klubów ktoś chciał się zupełnie wycofać, co to, to nie, ale zdaje się, że sposób ich rozdzielania już wkrótce będzie obowiązywał w Toruniu na nowych zasadach, które jednym się spodobają, a inni będą na nie pomstować.
O co dokładnie chodzi? Na początek krótki cytat z mojej rozmowy z Pawłem Gulewskim, prezydentem Torunia. - Chcemy przeprowadzić diagnozę sportu w mieście. Na jej bazie mamy zamiar skonstruować plan rozwoju sportu, w ramach którego wybierzemy dyscypliny priorytetowe. Jak już będziemy mieli te strategiczne dla Torunia dyscypliny zidentyfikowane, to będziemy chcieli skierować do nich największy strumień pieniędzy. Oczywiście nie zostawimy innych klubów bez pomocy finansowej, aczkolwiek będzie ona na pewno mniejsza niż do tej pory, chociaż za wcześnie jeszcze, żeby o tym przesądzać.
Co na to sąsiedzi? Tu żadnych zmian nie będzie. - W Bydgoszczy przy podziale dotacji nie istnieje kategoria dyscyplin priorytetowych. Kryteria konkursowe zawarte są w zarządzeniach prezydenta miasta Bydgoszczy o ogłaszanych konkursach ofert - to słowa Marty Stachowiak, rzeczniczki bydgoskiego magistratu.
Nie wątpię, że jeśli Toruń wprowadzi nowe zasady, to wzbudzą one duże emocje, bo te wywoływały nawet dotychczasowe reguły. Ile to razy bywało, że a to w rozmowach prywatnych, a to nawet w oficjalnych wywiadach, słyszałem od różnych działaczy (nazwiska i nazwy klubów w tym miejscu nieistotne) słowa rozczarowania - że my dostaliśmy tyle, a tamci mają więcej, że to nie wystarczy, że nasza drużyna/dyscyplina upadnie. I nie był to w żadnym razie klub jeden ani nawet kluby dwa, i nie znaczy to też, że władze z zasady były aż tak bardzo skąpe. Ale gdy chętnych do podziału tortu jest wielu, a nawet z roku na rok bywa ich coraz więcej, miejsca przy stole zaczyna dla kogoś w końcu brakować, a ochotę na swój kawałek, w dodatku możliwie jak największy, mają wszyscy.
Zostając jeszcze przy Toruniu powiem, że jeśli nowe rozwiązanie zostanie wprowadzone, to nie będzie to wcale w skali Polski wyjątek i nie będzie też żadne novum, bo identycznie działa to na przykład w Gliwicach. Sposób to pewnie kontrowersyjny, może nawet dość brutalny dla tych, którzy priorytetowego statusu uzyskać nie zdołają, ale zawsze wracać może pytanie: czy lepiej, jeśli damy kwotę średnią większej liczbie klubów i wszystkie uzyskają wyniki przeciętne, czy też lepiej, jeśli damy liczbie klubów mniejszej, za to kwotę większą i na tyle dużą, by mogły one realnie powalczyć o sukcesy? Na pierwszy rzut oka wyjście drugie ma ten plus, że znacząco zwiększy możliwości klubu X lub Y. Minus też rzecz jasna jest - dla klubów W i Z może to być istny gwóźdź do trumny, bo mniejsze dofinansowanie i długotrwałe znalezienie się na boku mogą być zwiastunem rychłych kłopotów, a w skrajnym przypadku nawet problemów z dalszą działalnością.
Bydgoszcz zostawia wszystko po staremu i problemu z wyborem dyscyplin priorytetowych mieć nie będzie, natomiast przed Toruniem ciekawe miesiące sportowego audytu. Na szali będą się ważyć różne stanowiska, różne opinie, różne interesy, i chyba nikt nie powie bez żadnych wątpliwości, że któreś wyjście, z dyscyplinami priorytetowymi lub bez nich, ma wyłącznie plusy lub wyłącznie minusy.