Badania przeprowadzone przez CBOS nie nastrajają optymizmem - Polacy mają wiele powodów, dla których nie chcą posiadać w przyszłości dzieci. Zresztą coraz wyraźniej ten brak dostrzec można także we wskaźniku urodzeń (TFR). Ten w naszym kraju wyniósł w ub.r. szacunkowo jedynie 1,11 i jest to najgorszy wynik w całej Europie. Przed nami trzy scenariusze i w każdym z nich wypadamy, pod względem populacji, gorzej niż ma to miejsce obecnie.
Spadek wspomnianego wskaźnika następował już permanentnie w ciągu ostatnich lat: 2022 r. wynosił on 1,28, a w 2023 r. - 1,16. Z pierwszych szacunkowych danych wynika, że Polska w 2024 r. spadła na ostatnie miejsce w Europie, jeśli chodzi o współczynnik dzietności. Średnio na jedną Polkę przypada u nas 1,11 dziecka. Tak naprawdę, gdybyśmy przyjrzeli się powyższemu wskaźnikowi dokładnie to pikował on w dół już od połowy lat 90. XX wieku (poniżej 1,5). Głos w tej sprawie podnosili także eksperci, którzy w ub.r. alarmowali, że w w Polsce narodziło się najmniej dzieci od drugiej wojny światowej (252 tysiące).
Co przeszkadza Polakom?
Pierwotnie to programy socjalne takie jak 500 plus miały dać impuls do większej prokreacji wśród młodych osób. Efektu jednak próżno szukać w statystykach. Te mamy najgorsze w całej Europie. Według szacunków za 2024 r. w Europie znaleźliśmy się na niechlubnym pierwszym miejscu, a gdybyśmy rozpatrzyli tę kwestię ogólnoświatowo to okaże się, że znaleźliśmy się na trzeciej lokacie. Nie wynika to wprost z braku chęci posiadania potomstwa przez Polaków, bo te faktycznie są. Jak wynika z analizy Centrum Badania Opinii Społecznej z 2023 roku blisko połowa badanych do 40 roku życia (47 proc.) chciałaby mieć dwoje dzieci, a 18 proc. nawet trójkę niemowlaków. Jednak po drugiej stronie prokreacyjnej barykady znalazły się osoby, dla których posiadanie potomstwa nie jest już tak istotne.
Aż 8 proc. badanych w wieku 18–40 lat nie myśli o prokreacji. Wśród tej grupy najmłodsi to aż 13 proc. (18-24 lata). Większość ankietowanych (55 proc.) nie chce mieć dzieci ze względu na sytuację osobistą. Argumentami za były m.in. nie lubienie dzieci (18 proc.), tak odczuwają, że to jest ich sprawa osobista (10 proc.), że to zbyt duża odpowiedzialność (10 proc.). Respondenci mówili też o wygodzie, potrzebie niezależności (7 proc.) oraz że na razie jest zbyt wcześnie na dziecko (7 proc.). Ponadto wśród innych odpowiedzi zdarzały się takie jak: sytuacja materialna (14 proc), sytuacja w kraju (21 proc.) oraz sytuacja na świecie (9 proc.).
Zastępowalność pokoleń w Polsce to utopia
O co ta cała afera ze wskaźnikiem dzietności? Otóż jej dalszy spadek będzie mieć wpływ na polską populację. Obecnie (bez migrantów) jest nas 37,5 mln osób. Według Głównego Urzędu Statystycznego do 2060 roku możliwe są następujące statystyczne scenariusze - i nawet w najbardziej optymistycznym - liczba Polaków ma spaść do tego czasu o 2,5 mln osób:
- w optymistycznym scenariuszu będzie nas niecałe 35 milionów.
- w środkowym - niecałe 31 milionów.
- w pesymistycznym - mniej niż 27 milionów.
Niestety, ale według prognoz ekspertów nie jesteśmy i nie będziemy w przyszłości dobić do dzietności na poziomie zastępowalności pokoleń (współczynnik na poziomie 2,1). Według money,pl nawet, gdyby jakimś cudem tak się stało, to i tak liczebność Polski by spadła. "Już urodziło się znacznie mniej kobiet, które potencjalnie mogą mieć dzieci" - informuje serwis.
Z drugiej strony w Unii Europejskiej są przykłady państw, w których udało się odwrócić ten nieprzychylny trend. To m.in. Węgry i Czechy. Oba kraje postawiły na różnego rodzaju dodatki socjalne dla kobiet i par. - Dodatkowo w Czechach od lat obowiązuje publiczne wsparcie dla metody in vitro. Ono również (choć nieznacznie) podwyższyło wskaźnik dzietności - tłumaczy money.pl. Niestety często brak zastępowalności pokoleń może wynikać nie tyle z braku pomocy finansowej ze strony państwa, lecz po prostu ze zmian kulturowych w społeczeństwie.
- Chełmno: miasto zakochanych i coraz lepszych połączeń
- Feryjne szaleństwo nie dla każdego RAPORT
- Napięcie na Poczcie Polskiej. Co oznacza zapowiedziany "protest czynny"