Przez ostatni weekend Toruń był stolicą krajowej lekkoatletyki. Podczas halowych mistrzostw Polski w Arenie Toruń emocji nie zabrakło, a w niektórych konkurencjach wiodące role odegrali sportowcy z regionu. Złote medale wywalczyli bydgoszczanin Mikołaj Szczęsny w skoku wzwyż i torunianka Anna Matuszewicz (na zdjęciu) w skoku w dal.
Właśnie zawodniczka MKL-u była jedną z bohaterek całej imprezy. 22-latka z Torunia miała przed startem rekord życiowy 6,61 m, a na mistrzostwach Polski poprawiła go od razu o 10 centymetrów, bijąc zarazem rekord Polski U-23. Matuszewicz niezwykle ekspresyjnie świętowała najlepszy skok w karierze, ciesząc się, ale i z trudem powstrzymując łzy szczęścia. Dzięki tak udanej próbie może poważnie myśleć o starcie na halowych mistrzostwach Europy, nawet jeśli nie jest jeszcze stuprocentowo pewna kwalifikacji.
"Trzeba ryzykować, bo jestem w gazie"
- Ta radość i tak była nieco zduszona, bo wiedziałam, że mam jeszcze przed sobą cztery skoki, że to dopiero początek konkursu, więc nie mogę się za bardzo rozkleić. Przed konkursem stwierdziliśmy z trenerem, że trzeba ryzykować, bo jestem w gazie. Było oczywiście ryzyko, że skoki będą spalone i takie też się zdarzyły, ale wcześniej był fantastyczny rekord życiowy, z którego się bardzo cieszę. Wiedziałam, że jestem gotowa i że wszyscy we mnie wierzą, przed startem chciałam życiówki, jednak aż taki wynik jeszcze rano wydawał mi się niemożliwy. To był idealny tydzień, zaczynając od treningów, przez super technikę, po ten wynik w konkursie. Teraz mam nadzieję, że to wystarczy na mistrzostwa Europy - powiedziała Matuszewicz.
Sportowcy z regionu zdominowali walkę o mistrzostwo Polski także w skoku wzwyż, gdzie zajęli dwa pierwsze miejsca. Początkowo zanosiło się na złoto Cezara Sidyi z Olimpii Grudziądz, który długo był nieomylny, jednak nie sprostał wysokości 2,17 m. Poprzeczkę zawieszoną na tym poziomie już w pierwszej próbie pokonał za to Mikołaj Szczęsny z Zawiszy Bydgoszczy, choć wcześniej dwukrotnie był bliski odpadnięcia z konkursu.
- Na początku było ciężko. Ostatecznie jednak się pozbierałem i zrobiłem swoje, dzięki czemu mam teraz złoty medal mistrzostw Polski. Na dwóch niższych wysokościach miałem po dwie zrzutki. W takiej sytuacji trzeba nawet trochę odpuścić technikę i w trzeciej próbie skoczyć po prostu na zaliczenie. Później skoczyłem za to 2,17 m już za pierwszym razem i wygrałem. Jeszcze czuję emocje, ale bardzo się cieszę - powiedział Szczęsny.
Sporo medali dla kujawsko-pomorskiego
Zawodnicy z Kujaw i Pomorza stawali także na niższych stopniach podium. Adrian Brzeziński z MKL-u Toruń był drugi na 60 m oraz w skoku w dal, gdzie broniąc mistrzostwa Polski aż trzy razy bił rekord życiowy i prowadził jeszcze przed ostatnią serią, by… zostać w niej wyprzedzonym o zaledwie centymetr. Srebro zdobyli także chodziarz Sebastian Schiedel z Nadwiślanina Chełmno i biegający na 800 m Patryk Sieradzki z Zawiszy, natomiast brąz Kacper Rudnik (MKL) w trójskoku, Radosław Lach (MKL) na 200 m i Marcin Biskup (Zawisza) na 1500 m.
W Toruniu wystartowało również wiele gwiazd polskiej lekkoatletyki z innych miast i województw. Publiczność szczególnie owacyjnie witała na starcie Ewę Swobodę, która zgodnie z przewidywaniami nie miała problemów z wygraniem biegu na 60 m, choć z przeciętnym jak na nią czasem 7,23 s. Gładkie zwycięstwo na tym samym dystansie, ale przez płotki, odniosła Pia Skrzyszowska, za to bardziej zacięty był finał biegu na 400 m. Początkowo wydawało się, że Natalia Bukowiecka zdobędzie złoto, jednak w końcówce szybsza od niej okazała się Justyna Święty-Ersetic, która z uśmiechem radości na twarzy przekroczyła linię mety jako pierwsza. Wśród mężczyzn godny uwagi występ w pchnięciu kulą zaliczył wracający do dawnej formy Konrad Bukowiecki - kulomiot osiągnął 21,32 m.
Mistrzostwa Polski praktycznie zakończyły halowy sezon lekkoatletyczny w Toruniu, ale kadrowiczów czekają jeszcze halowe mistrzostwa Europy i świata, odpowiednio w holenderskim Apeldoorn i chińskim Nankin.