Mocno ściskam kciuki, żeby do szczęśliwego finału udało się doprowadzić sprawę wpisania Kanału Bydgoskiego na prezydencką Listę Pomników Historii. Po pierwsze dlatego, że to rzeczywiście zabytek wart szczególnego uhonorowania. Po drugie, jeśli lista 131 najwartościowszych obiektów obejmuje kanał augustowski i kanał elbląski to nie ma żadnych powodów, żeby bydgoski też się w tym towarzystwie nie znalazł. Po trzecie wreszcie, ten wpis byłby jeszcze jednym dowodem wartości, jaka mają także długo u nas niedoceniane obiekty o charakterze inżynieryjnym, a nie artystycznym, ale przecież także będące dziełem intelekty i wyobraźni dawnych pokoleń.
Niedawno także informowaliśmy o przygotowaniach do stworzenia zupełnie nowej ustawy Prawo Ochrony Zabytków. Szerzej. Swoją drogą, niewykluczone, że gdyby została ona wprowadzona, zmiany mogłaby objąć także Listę Pomników Historii – to już jednak osobny temat.
O tym, że obowiązująca ustawa o ochronie zabytków, choć to prawo nie aż tak stare, bo ponad dwudziestoletnie, nie przystaje już do współczesności – o tym mówiło się o dawna. Nowa ustawa ma m.in. usunąć te zapisy, które okazały się zupełnie martwe i ożywić skuteczność tych, z których w praktyce pożytek jest niski albo żaden.
Wśród propozycji jest na przykład i taka, by kara za łamanie przepisów o ochronie zabytków podczas realizowania inwestycji mogła wynieść nawet do połowy jej kosztów. A to oznacza, że działający na rympał inwestor, któremu dziś grozi najwyżej 500 tys. kary, ryzykował będzie stratę w niektórych wypadkach liczoną w dziesiątkach, a nawet i setkach milionów PLN. Gdyby takie zapisy udało się wprowadzić i jeśli nie będzie brakowało woli i możliwości ich egzekucji, to już naprawdę nie będzie się opłacało kuglować z przepisami dotyczącymi zabytków i zaleceniami konserwatora.
Najważniejsza jednak zmiana dotyczy znaczącego przesunięcia odpowiedzialności za funkcjonowanie systemu ochrony zabytków z państwa na samorządy, bo w myśl propozycji, to powiatowy, czy miejski w miastach na prawach powiatu konserwator, byłby podstawą tego systemu. Po latach centralizacji władzy, byłby to istotny ruch w dokładnie odwrotnym kierunku. I moim zdaniem sensownym, bo to z lokalnej perspektywy najlepiej widać, jaki jest stan i jakie są potrzeby tego, co lokalne społeczności dostają w spadku po swych poprzednikach.
Droga do wprowadzenia zupełnie nowego systemu ochrony zabytków jest jeszcze daleka, ale i w tym wypadku warto ściskać kciuki.