Ciechocinek przyciąga mniej więcej 130 tysięcy kuracjuszy, a w sumie pół miliona gości rocznie… Jak na 10-tysięczną miejscowość to, delikatnie mówiąc, sporo. Od nadmiaru gości pana czasami głowa nie boli?
Owszem, czasami trochę boli, ale z drugiej strony mieliśmy nie tak dawno pandemię, która pokazała nam wyraźnie, że Ciechocinek jest de facto uzależniony od turystów. Nie chciałbym ponownie przeżyć tego samego, co przeżywaliśmy w tamtym okresie.
Wiemy, jak turyści i i kuracjusze są dla nas ważni. To dzięki nim miasto jest dzisiaj liderem rozwoju społeczno-gospodarczego w województwie kujawsko-pomorskim. Choć z drugiej strony ten klient faktycznie mógłby być nieco bardziej zróżnicowany…
W jaki sposób?
Obecnie jest to w dużej części grupa osób starszych, natomiast nam się marzy, żeby troszkę to zbilansować rodzinami z dziećmi. I nad tym pracujemy.
W takim razie czego Ciechocinkowi brakuje, żeby poszerzyć grupę odwiedzającą miasto, chociażby właśnie o rodziny z dziećmi?
Zadaję sobie pytanie, dlaczego w Ciechocinku nie powstał żaden obiekt sieciowy, związany ze znaną marką, przeznaczony dla rodzin? Kiedyś były takie przymiarki. Dlaczego nie ma w Ciechocinku żadnego aquaparku? Zawsze się mówiło o basenie solankowym – dziś, jak wiemy, marszałek go wykupił - ale nikt nie zdołał niszy po braku tego basenu solankowego do tej pory wypełnić. Wydaje mi się, że nie byliśmy dotąd na tyle marką samą w sobie, żeby takiego inwestora, nastawionego na specyficznego klienta, przyciągnąć. Dzisiaj głównie bazujemy na kliencie z NFZ, czyli leczeniu państwowym. A potencjał jest, nasze wodne place zabaw odwiedziło 46 tys. osób w dwa miesiące!
Biznes turystyki zdrowotnej to w każdym razie dzisiaj podstawowa gałąź biznesu w mieście. Jest podmiot samorządu wojewódzkiego – Uzdrowisko Ciechocinek – największy gracz, są przedsiębiorcy prywatni… Wszyscy konkurują na jednym rynku. Jak wyglądają te relacje z punktu widzenia samorządu miejskiego?
Oni konkurują w jakiś sposób i zawsze będą, bo tego wymaga rynek. Oprócz Uzdrowiska Ciechocinek – które obszarowo jest największym graczem - pod względem kuracjuszy i liczby miejsc dorównuje mu resortowy obiekt, 22. Szpital Wojskowy. Mamy też inne duże podmioty - klinikę uzdrowiskową pod tężniami, której właścicielem są spółdzielnie mleczarskie, jest Orion, czyli ośrodek MSWiA.
Faktycznie Uzdrowisko Ciechocinek jest dla nas bardzo ważne, bo zarządza infrastrukturą kluczową dla rozwoju miasta – czyli całym ciągiem technologicznym, z Grzybkiem i tężniami solankowymi, a to najważniejsza atrakcja, polski kandydat na listę UNESCO.
Niedawno byliśmy w Ciechocinku na podpisaniu umowy wykonawczej na remont reaktywowanej linii kolejowej. To przywrócenie linii po 14 latach to będzie zmiana jakościowa, chociażby w komunikacji z Toruniem i Bydgoszczą. Ale czy to będzie też znacząca zmiana ilościowa?
Na pewno poprawi się dostępność Ciechocinka. Na pewno wzrośnie też liczba osób odwiedzających nas, chociażby z Torunia czy Bydgoszczy. A dodajmy, że byliśmy w pewnym sensie wykluczeni komunikacyjnie, wszystko się likwidowało. Transport publiczny został ograniczony, również ten kursujący na autostradzie, bo zjazd do Ciechocinka zajmował, według przewoźników, za dużo czasu. Nie oszukujmy się, do Ciechocinka przyjeżdża się dziś w dużej mierze transportem prywatnym.
Mam wielką nadzieję, że te połączenia kolejowe wejdą ludziom w nawyk. Dla nas ważne jest jednak również to, że będzie to wyraźna zmiana jakościowa w ramach komunikacji wewnątrz powiatu aleksandrowskiego. Dzisiaj osoby szukające pracy zastanawiają się, jak dojechać z Ciechocinka do Aleksandrowa i odwrotnie. Kolej ten problem też rozwiąże.
Generalnie więc gości będzie więcej. Wracając do naszego pierwszego pytania o ból głowy – jak jest poziom turystycznej „wyporności” Ciechocinka? Zawsze jest pewien moment, kiedy gości robi się za dużo…
W Ciechocinku mieliśmy różne okresy, był też taki, kiedy zlikwidowano lub zamknięto i nie odrestaurowano bardzo dużo sanatoriów. Takim dobrym i znanym przykładem jest sanatorium Wiarus. Były też okresy, kiedy obiekty zaczęły się rozbudowywać… Myślę, że nie do końca jeszcze jesteśmy „zmierzeni”, bo mamy też dużą szarą strefę.
Apartamenty na wynajem?
Tak, wynajem krótkoterminowy. Proszę zauważyć, ile w Ciechocinku buduje się bloków, w których nie mieszkają zameldowane tam osoby, tylko ulokowane są apartamenty na wynajem. Wprowadziliśmy metodę pomiarową, mamy narzędzia i już widzieliśmy, jak duża była szara strefa w okresie zimowym. To minimum 10 proc. rynku.
A liczby? Przed pandemią mieliśmy liczbę osobodni na poziomie 1 mln 200 tys., dziś mamy 1 mln 400 tys. Trochę rezerwy jeszcze mamy, nie możemy jednak zapomnieć, że przede wszystkim jesteśmy uzdrowiskiem. I faktycznie, dzisiaj już się zastanawiamy, co zrobić, żeby nie zdarzyło się to, co mamy w najbardziej popularnych miejscach w Europie, gdzie zaczęto zniechęcać turystów do przyjazdu.
A propos uzdrowiska. Podpisaliście niedawno z Inowrocławiem i Brześciem Kujawskim porozumienie o współpracy w ramach inteligentnych specjalizacji kujawsko-pomorskiego, bo rzeczywiście turystyka zdrowotna i uzdrowiska to nasz biznesowy przebój. Co daje takie porozumienie Ciechocinkowi, jako największemu graczowi w tym trójkącie? Bo to, że daje dużo Wieńcowi i Inowrocławowi, to jasne – mają wspólną markę z Ciechocinkiem, chyba najbardziej znanym w Polsce uzdrowiskiem.
Widzimy, że mamy problem z przebiciem się z naszym stanowiskiem, jeżeli chodzi generalnie o gminy uzdrowiskowe w Polsce. W kujawsko-pomorskim są tylko trzy gminy, natomiast na przykład w pasie górskim tych gmin jest dużo, więc oni w tym środowisku mają więcej do powiedzenia. Tak to odczuwamy. Chcemy się skonsolidować, żeby wspólnie się komunikować, nie w województwie, ale na zewnątrz. Poza tym na wspólnej promocji na pewno wszyscy skorzystają.
Oczywiście marka Ciechocinka jest na tyle mocna, że może być takim kujawsko-pomorskim motorem napędowym, ale widzimy to partnersko. Aż tak bardzo konkurencją dla siebie nie jesteśmy, jest zdecydowanie więcej korzyści z tej współpracy.
W dyskusjach o kierunkach rozwoju Ciechocinka pojawiała się koncepcja parkingów buforowych i zamknięcia centrum dla ruchu kołowego. Dzisiaj to już nieaktualny pomysł?
Był taki pomysł, ale naszym problemem jest to, że nie mamy zbyt wielu naszych nieruchomości i tak naprawdę nie jesteśmy w stanie tych parkingów buforowych zrealizować. Nie ma ustawy, która pozwoliłaby na to, żeby wywłaszczyć, tak jak pod drogę, pod parking buforowy.
Gmina na pewno będzie musiała zamknąć ruch w centrum miasta. Pierwszym krokiem będzie zrobienie tego przy Grzybku, czyli stworzenie jednego, wielkiego centrum parkowego - obręb teatru, Grzybka, Alei Sław, parku zdrojowego, parku tężniowego. Z drugiej strony musimy zapewnić dojazd do obiektów sanatoryjnych.