Te przecieki brzydko pachną: jak uszczelnić system gospodarowania nieczystościami?

Puls Dnia
Region Raport
Biznes Ludzie
t
Fot. pixabay

1,781 mln metrów sześciennych zawartości szamb. Trudno sobie nawet wyobrazić tak wielką masę nieczystości, a już na pewno lepiej sobie nie wyobrażać jej zapachu. A tyle właśnie w ciągu kilku zaledwie ostatnich lat znalazło się poza obiegiem systemu gospodarki nieczystościami, czyli trafiło do ziemi – z rejonami ujęć wody włącznie. I to pokazuje skalę polskich problemów „kanalizacyjnych”.

Nad sprawami kanalizacji, choć może to temat nie najprzyjemniejszy, ale kluczowy dla stanu polskiego środowiska, pochyliła się niedawno (we wtorek 21 stycznia) senacka komisja klimatu i środowiska. Sprawa jest jak najbardziej aktualna, a to choćby z powodu nowej dyrektywy Parlamentu Europejskiego z 27 listopada dotyczącej oczyszczania ścieków komunalnych, do której  państwa członkowskie wspólnoty, z Polską włącznie, będą się musiały dostosować.  

Różnica w piach
Wspomniane na początku 1,781 mln m. sześć. nieczystości to wynik bilansu wodno-ściekowego za lata 2017-2023 nieczystości dowożonych, czyli tych, które po wyssaniu z szamb powinny trafić do  gminnych oczyszczalni. Dane te przedstawił w Senacie Romuald Lenkajtis, prezes Agencji Wspierania Ochrony Środowiska (AWOŚ). Do gospodarstw domowych trafiło 1,984 m sześć. wody, a odebrano od nich 203,4 tys. metrów sześć. nieczystości. Różnica – te właśnie 1,7181 mln metrów poszło w piach, czyli wywiezione zostały i wylane ze złamaniem wszelkich zasad ochrony środowiska. Pytanie, ile z tych nieczystości dostało się do polskich wód? 
 

Przecieki w systemie
Teoretycznie system powinien być zabezpieczonych przez takimi praktykami. Ustawa z 7 lipca 2022 nakłada na wójtów, burmistrzów i prezydentów miast obowiązek kontroli, czy właściciele nieruchomości nieprzyłączonych do  sieci kanalizacyjnej, mają umowy na legalne pozbywanie się nieczystości ciekłych łącznie z potwierdzeniami zapłaty za te usługi.  Samorządowe władze muszą też dostarczać do Wojewódzkich Inspektoratów Ochrony Środowiska (WIOŚ) oraz do Wód Polskich coroczne sprawozdania dotyczące  gospodarowania nieczystościami. Za niewykonywanie tych zobowiązań na samorząd może być nałożona kara, nawet do 50 tys. zł.     
System zabezpieczenia jest, ale też są w nim nieszczelności. Jak informował senatorów Mateusz Wiśniewski, dyrektor departamentu Inspekcji w Głównym Inspektoracie Ochrony Środowiska, w roku 2024, spośród prawie 2,5 tys. polskich gmin, 120 przekazało swe sprawozdania po terminie a 15 gmin nie przekazało ich wcale.  Samorządy mają sprawdzać właścicieli, a skuteczność tego sprawdzania kontrolują WIOŚ. Wyniki tych kontroli też nie są najlepsze: w  zeszłym roku WIOŚ miał zastrzeżenia aż do 39,8 proc. spośród 801 skontrolowanych gmin. Z kolei Wody Polskie wskazują, że dane przekazywane przez samorządy często są niepełne i niespójne.
 

Różnie to też wygląda w różnych Regionalnych Zarządach Gospodarki Wodnej – podległych pod Wody Polskie. Tereny naszego województwa podzielone są przez trzy różne regionalne zarządy: w Bydgoszczy, Gdańsku (m.in. Grudziądz i Toruń) oraz w Warszawie (m.in. Włocławek).  Bydgoski RZGW dostał sprawozdania ze wszystkich podległych sobie 97 gmin, Gdański nie dostał od 1 z 252 gmin, a Warszawski nie dostał z 14 gmin  - spośród 434 nad którymi ma nadzór.        

Dwa miliony szamb 
 Ile jest jeszcze w Polsce zbiorników bezodpływowych, zwanych potocznie szambami? Sporo, według danych  AWOŚ,  jest ich 2,13 mln sztuk i funkcjonują one przy domach w których mieszka około 8,5 mln ludzi.  To wciąż znaczniej więcej niż przydomowych oczyszczalni ścieków, których działa prawie 300 tys. Problem z szambami dotyczy całej Polski, ale nie rozkłada się równomiernie. Dla lepszej orientacji o skali zjawiska, przedstawiciel Wód Polskich zaprezentował senatorom zestawienie  pięciu polskich gmin z największą liczbą zbiorników bezodpływowych:

  • Warszawa – 31 772
  • Łódz – 7 824
  • Kraków – 6 499
  • Lublin  - 6 053
  • Dabrowa Górnicza  - 5 645

    oraz pięciu gmin z najmniejszą liczbą szamb:
     
  • Toruń – 439
  • Opole  - 403
  • Gliwice – 179
  • Olsztyn – 151

Tu warto dodać, że szamb ubywa, ale też nigdy nie znikną one do końca, bo są rejony, gdzie sieć nigdy nie powstanie, bo nie można jej tam zbudować, lub jest to nieopłacalne i gdzie zawsze będzie funkcjonował system wywożenia nieczystości. Rzecz w tym, żeby był on jak najbardziej szczelny. 
 

Skok w rurach

Tymczasem długość sieci kanalizacyjnych w Polsce z roku na rok rośnie. W ciągu ostatnich dwudziestu lat, kiedy wraz z wejściem Polski do Unii Europejskiej pojawiły się unijne pieniądze na inwestycje komunalne, był to skokowy wzrost.

 
Z danych GUS wynika, że na koniec roku 2022 sieć kanalizacyjna w Polsce miała łączną długość 177,6 tys. km. a przyłączonych było do niej 3,8 mln budynków.  W roku 2004, gdy wstępowaliśmy UE, sieć była o ponad 100 tys. km krótsza, liczyła wtedy 73,8 tys. km.  

Skalę zmian dobrze widać na poziomie województwa. 

  • W ciągu tych dwudziestu lat, długość kanalizacji na Kujawach i Pomorzu podwoiła się: z  4 447,2 km w 2004 do 8988,2 w 2023. 
  • w Grudziądzu wydłużyła się ze 153,5 do 209,9 km,
  • we Włocławku: z  146,7 do 265,6 km,
  • w Bydgoszczy z 481,1 km do 722,9 km,
  • w Toruniu z 216,6 do 658,7 km

Te prawie 9 tysięcy km kanalizacji w miejscowościach kujawsko-pomorskiego daje nam typowe dla naszego województwa 8. miejsce, czyli w środku tabeli 16 regionów. Co ciekawe, najdłuższą sieć w Polsce nie ma wcale najludniejsze mazowieckie, ale województwa podkarpackie – ponad 20 tys. km. Po nim jest Małopolska - 18,8  tys. km. Mazowieckie jest na miejscu trzecim z 18,8 tys.km kanalizacyjnych rur.