Puchar niosący dobro NASZ KOMENTARZ

Puls Dnia
Biznes Opinie
@
Fot. WOŚP Toruń/FB

W naszym regionie podczas kolejnych finałów Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy nigdy nie brakuje sportowych aukcji, więc oczywiście nie inaczej było w tym roku. Ciekawych propozycji pojawiło się sporo, ale dla mnie szczególna i wyjątkowa jest zawsze doroczna licytacja pucharu liczącego sobie bez mała sześćdziesiąt lat.

 

Trofeum, jak na swoje czasy wizualnie całkiem ciekawe, choć rzecz jasna wykonane bez dzisiejszego przepychu, to puchar, który za wygraną w indywidualnych zawodach żużlowych otrzymał niegdyś Marian Rose, dla regionalnego speedwaya postać wyjątkowa. Pozwalając sobie na odrobinę prywaty dodam od razu, że Rose był i jest moim prawdziwym sportowym idolem, kimś naprawdę szczególnym, choć z racji wieku na żużlowym torze oglądać go nie mogłem - zginął w wypadku w 1970 roku. O legendzie wielkiego zawodnika słyszałem jednak od dziecka, dorastając w Toruniu dorastałem w szczególnym sportowym kulcie, jakim darzyło go i wciąż darzy jego miasto, aż po latach miałem wielkie szczęście wysłuchać niezliczonych opowieści na jego temat od bliskich mu osób, które to historie przelałem w końcu na papier w formie książkowej.

Rose wielkim zawodnikiem był, na wskroś toruńskim, tak bardzo toruńskim, jak to tylko możliwe, ze swoim miastem związanym więzią bardzo silną, choć okazjonalnie w różnych towarzyskich imprezach zdarzyło mu się założyć plastron bydgoskiej Polonii, podobno nie raz i nie dwa mocno zabiegającej o transfer i marzącej o wzmocnieniu się mistrzem świata z sąsiedniego miasta. Wspomniane trofeum na licytację Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy przekazała natomiast kilkanaście lat temu żona Rosego, pani Danuta.

Rozmaitych sportowych pucharów czy medali jest na aukcjach wiele, ale ten toruński niesie dobro już od lat. Rzecz polega bowiem na tym, że puchar stał się pucharem przechodnim i ten, kto wylicytuje go na antenie toruńskiego Radia Gra, rzeczywiście zostaje jego właścicielem, ale wcale nie na stałe, a tylko na rok. Mija więc dwanaście miesięcy i zabawa w licytację zaczyna się na nowo, a puchar niezmiennie cieszy się zainteresowaniem i zbiera kolejne pieniądze na rzecz WOŚP. W tym roku był oczywiście licytowany ponownie i osiągnął cenę 8500 złotych. Kwota to niewątpliwie zacna, ale jeszcze większe wrażenie robi suma z wszystkich aukcji, bo przez półtorej dekady i szesnaście przeprowadzonych licytacji z licytowania wyjątkowego pucharu osiągnięto łącznie już 97 500 złotych. A to przecież nie koniec, bo puchar rokrocznie wraca i wracać będzie jeszcze przez długie lata, niosąc dobro i zarazem w piękny sposób przypominając o wybitnym sportowcu, który z wówczas drugoligowego toruńskiego klubu przebił się do kadry narodowej i zdobył z nią mistrzostwo świata.

Rozmaitych sportowych aukcji dla WOŚP mieliśmy oczywiście w regionie więcej i nie sposób wymienić tu ich wszystkich. W chwili pisania tych słów nie znam jeszcze wszystkich cen i efektów licytacji, bo też i nie wszystkie dobiegły już końca - ba, niektóre zakończą się dopiero za kilka lub kilkanaście dni. Raczej jednak przesadnie nie przestrzelę zakładając, że sporymi atrakcjami będą aż do ostatnich minut na przykład żużlowe propozycje bydgoskie. Fani Polonii mogą licytować udział w kolacji z zawodnikiem, mając do wyboru Szymona Woźniaka (w niedzielę było 5100 złotych) i Wiktora Przyjemskiego (4150 złotych). Dla kibiców-łasuchów podobną gratkę przygotowała także bydgoska Astoria, która zaoferowała biesiadowanie na kolacji z aż trójką swoich koszykarzy.

I chyba takie pomysły są tymi, które mogą przynieść efekt najlepszy. Oczywiście tak naprawdę nie ma żadnego znaczenia, czy wesprzemy WOŚP wrzucając pieniądze do tradycyjnej puszki, czy też biorąc udział w ciekawej licytacji, ale siłą rzeczy największe zainteresowanie wzbudzają atrakcje nietypowe, właśnie takie, jak puchar retro, czy kolacja z gwiazdą. Dobrze więc, że także w naszym regionalnym sporcie są kluby i zawodnicy umiejący zaproponować coś ciekawego i niebanalnego. Oryginalna licytacja zawsze przykuje uwagę, a uzyskana kwota będzie dzięki temu większa. I o to przecież chodzi.