Polska Grupa Zbrojeniowa złożyła pod koniec marca wnioski do Funduszu Inwestycji Kapitałowych o dofinansowanie zwiększenia potencjału produkcji amunicji artyleryjskiej kalibru 155 mm. Chodzi o duże pieniądze: 2,5 miliarda złotych. To ważna informacja także dla naszego regionu, bo dwie z pięciu spółek tworzących konsorcjum PGZ-Amunicja to bydgoskie firmy: Zakłady Chemicznego Nitro-Chem oraz Bydgoskie Zakłady Elektromechaniczne Belma.
Amunicja artyleryjska kalibru 155 mm to dziś szczególnie cenny towar. Najlepszym – i najbardziej dramatycznym - przykładem jej przydatności jest trwająca wojna na Ukrainie. Według ocen analityków wojskowych, zużycie tych pocisków sięgać może od kilku do nawet kilkudziesięciu tysięcy dziennie.
Kły dla kraba
Polska armia potrzebuje ich m.in. do dział samobieżnych: polskich Krabów i koreańskich K9 Thunder, których ma przybywać w polskich jednostkach.
- Zdajemy sobie sprawę, jak ważne jest zwiększenie zdolności w obszarze produkcji amunicji, zwłaszcza wielkokalibrowej. Dlatego też sięgamy po wszelkie dostępne źródła, które pozwolą nam sfinansować już prowadzone przez nas inwestycje, jak też rozpocząć te ujęte w opracowanej przez nas strategii. Jednym z nich jest Fundusz Inwestycji Kapitałowy – mówi Arkadiusz Bąk, członek zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej SA (cytat za materiały prasowe PGZ). - Oczywiście, trzeba mieć świadomość, że nie da się zwielokrotnić produkcji z dnia na dzień, ale pozyskiwane środki pozwalają nam zdynamizować ten proces. W wypadku produkcji amunicji, szczególnie tak specyficznej jak 155mm, konieczne jest dobre zaplanowanie zarówno organizacji produkcji jak i rzeczywistych zasobów. W PGZ bazujemy na budowaniu realnych, trwałych i opartych o faktyczne kompetencje rozwiązań.
Skąd te pieniądze?
Dysponentem Funduszu jest Ministerstwo Aktywów Państwowych. Zgodnie z podjętą w listopadzie zeszłego roku specjalną Ustawą o finasowaniu działań zmierzających do zwiększenia zdolności produkcji amunicji, na odbudowę zapasów i osiągnięcie odpowiednich zdolności produkcyjnych, FIK ma do wydania razem 3 mld zł: 2 mld przelane z budżetu MON, pozostały miliard to papiery wartościowe z Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych.
Złożenie przez PGZ wniosków skomentował także szef tego resortu, Jakub Jaworski. - Fabryki amunicji to jeden z najważniejszych projektów specjalnych realizowanych przez MAP. Zrobimy wszystko, aby te zakłady - bo nie będzie to jedna fabryka - powstały jak najszybciej. Czuję satysfakcję, że PGZ wreszcie złożyła wnioski o środki z FIK, gdyż to bardzo ważny krok do rozpoczęcia tej kluczowej - dla zdolności obronnych Polski - inwestycji. Wierzę, że wnioski są na wysokim poziomie merytorycznym, czyli dobrze przemyślane i kompletne. Mogę zadeklarować, że zrobimy wszystko, aby ich ocena była sprawna, a decyzja została wydana w jak najszybszym terminie. Mamy świadomość, że czas nas goni. (cytat za serwis rządowy gov.pl).
Nie wiadomo ile, ale za mało
Z komunikatu PGZ wynika, że pieniądze pozwolą na zwielokrotnienie zdolności i „wzrost wielkości wolumenu dostaw” w ciągu kilkudziesięciu miesięcy. Grupa tłumaczy jednocześnie, że rozbudowa zdolności produkcyjnych tego typu amunicji jest procesem złożonym i musi być realizowana stopniowo. PGZ zastrzega, że ze względu na bezpieczeństwo państwa, nie informuje o wielkości obecnej produkcji, stanach magazynowych i szczegółach zamówień.
Coś niecoś jednak wiadomo. Dziennik „Rzeczpospolita”, ocenia, że obecnie zdolności produkcyjne PGZ nie przekraczają 50 tys. sztuk pocisków rocznie i spekuluje, że poziom 100 tys. rocznie może być osiągnięty najszybciej w roku 2028. A to wciąż za mało, jak na potrzeby rozbudowującej się armii, zwłaszcza w bardzo niepewnej sytuacji międzynarodowej.
Cytowany przez portal biznesowy wnp.pl generał w st. sp. Waldemar Skrzypczak stwierdził, że strategiczne zapasy tego rodzaju amunicji powinny wynosić co najmniej 3 mln sztuk.
W styczniu tego roku, na posiedzeniu sejmowej komisji obrony, Krzysztof Trofiniak, prezes zarządu Grupy PGZ o produkcji amunicji mówił tak: „ten obszar chcielibyśmy naprawdę bardzo mocno rozwinąć. Tutaj typowym przykładem jest program produkcji amunicji 155 mm, który chcielibyśmy w najbliższych 2–3 latach rozwinąć do zdolności produkcyjnych na poziomie 150 tys. szt. pocisków. A do tego inne rodzaje pocisków kutych. W sumie to powinno opiewać na ok. 200–220 tys. szt. pocisków rocznie”.
Co ważne, amunicja kal. 155 mm produkowana jest w Polsce nie tylko przez PGZ. W swym asortymencie mają ją także Zakłady Sprzętu Precyzyjnego w Niewiadowie. W zeszłym roku pojawiły się informacje, że prywatna Grupa Niewiadów planuje budowę nowej fabryki, której produkcja wynieść ma docelowo nawet 180 tys sztuk pocisków rocznie.
Konsorcjum z bydgoską dwójką
Do PGZ wracając, w jej ramach działa powstałe jeszcze w roku 2023 konsorcjum spółek PGZ-Amunicja. Tworzą je:
- Zakłady Metalowe Dezamet, Nowa Dęba
- Zakłady Mesko, Skarżysko-Kamienna
- Zakład Produkcji Specjalnej Gamrat, Jasło
- ZCH Nitrochem, Bydgoszcz
- BZE Belma, Bydgoszcz
Belma to między innymi: miny, systemy minujące zapalniki, głowice do bezzałogowców. Nitro-Chem, potentat w produkcji trotylu, najbardziej znany jest z produkcji materiałów wybuchowych, ale w ofercie ma także technologie elaboracji pocisków, czyli ich wypełniania, zespalania i przygotowania do bojowego użycia.
W czerwcu 2023 roku, jeszcze za zarządów poprzedniej ekipy, konsorcjum podpisało umowę ramową z rządową Agencją Uzbrojenia dotyczącą dostaw amunicji 155 mm dla polskich sił zbrojnych. Umowa wykonawcza podpisana została już po zmianie rządu. Według jej zapisów, w latach 2024-2029 PGZ-Amunicja dostarczyć ma prawie 300 tys. pocisków. To dotąd największy kontrakt PGZ dla MON – o wartości 10,658 mld zł.