- Chodzi o to, żeby wydobyć dzieci z tego zaklętego kręgu ubóstwa i dać im szansę na dobre życie. To są najlepsze możliwe inwestycje, bo to inwestycje w ludzi. Cała idea jest taka, żeby to cała rodzina uzyskała funkcjonalność - tłumaczy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister Funduszy i Polityki Regionalnej. - To nie może być wyłącznie praca z dzieckiem. W sytuacja, gdy rodzina nie jest funkcjonalna, gdy na przykład rodzice zmagają się z uzależnieniami, czy długotrwałym bezrobociem, punktowe wsparcie dla samych tylko dzieci nie pomaga. Tylko kompleksowe wsparcie dla całej rodziny jest trwale skuteczne.
Z Pragi wzięte
Na tej waśnie idei kompleksowej pracy z rodzinami dotkniętych problemem dziedziczonego ubóstwa opierał innowacyjny projekt społeczny realizowany na warszawskiej Pradze, dzielnicy stolicy która szczególnie mocno dotknięta jest różnego rodzaju społecznymi nieszczęściami. „Praski kokon” - bo tak ten program się nazywał – okazał się skuteczny, dał efekty. Rok temu Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej poszło za ciosem i ogłosiło konkurs dla miast, zainteresowanych wykorzystaniem tego modelu pracy socjalnej u siebie. I właśnie teraz ta idea wchodzi w fazę realizacji.
Dziś w Toruniu (28 lutego), minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz podpisała 12 z 24 umów z gminami, które weszły do programu „Wygrana Rodzina”. To min. Gdańsk, Szczecin, Piaseczno, Sochaczew, Bielsko-Biała. Województwo kujawsko-pomorskie reprezentują w nim Sępólno Krajeńskie, Chełmno oraz Toruń. Program realizowany będzie ok. trzech lat a jego łączny koszt – 67 mln złotych sfinansowany jest z funduszy europejskich.
- „Praski Kokon” miał na celu wydobycie z zaklętego kręgu ubóstwa dzieci, które są w nim nie ze swojej winy, a z tego powodu, że rodziny znalazły się z różnego powodu w życiowych kłopotach. Dzieci żyją w ubóstwie i to ubóstwo dziedziczą. Wydobycie ich z tego kręgu jest najbardziej ludzkim, namacalnym objawem solidarności społecznej, ale to nie jest łatwe - podkreśla minister Pełczyńska-Nałęcz.
Jak tłumaczy szefowa resortu funduszy europejskich i rozwoju regionalnego, przetestowana na warszawskiej Pradze metoda polega na współpracy miasta, ośrodka pomocy społecznej i organizacji pozarządowej w stworzeniu całego systemu wsparcia, który obejmuje całą rodzinę: od osób w wieku senioralnym, przez pomoc dla rodziców aż po pomoc dla dzieci. - Ważne jest w tym doradztwo dla rodziców, tak żeby znaleźli pracę i mogli się w tej pracy utrzymać. Dzięki temu rodzina odzyskuje zdolność pozyskiwania środków do życia, zarobkowania, stworzenia dzieciom warunków lepszego uczestniczenia w nauce. Chodzi też o nauczenie dobrej komunikacji i między rodzicami a dziećmi. Liczy się kompleksowe podejście: trzeba pomóc dzieciom w szkole, rodzicom w pracy a wszystkim razem w domu – podkreśla minister Pełczyńska-Nałecz.
Wszystko się liczy
Z każdą rodzina uczestnicząca w programie pracują doradcy, pracownicy socjalni, specjaliści w tych dziedzinach, które mogą być przydatne wspomaganej rodzinie w dojściu do takiego stanu, w którym będzie ona mogła w pełni samodzielnie funkcjonować i tworzyć odpowiednie warunki dla dzieci. Wszystko jest ważne: doradztwo zawodowe, pomoc psychologiczna, wsparcie pedagogiczne, przywracanie rodzicom poczucia sprawczości i odpowiedzialności.
Jak informuje MFEiRR, podstawowy pakiet pomocy w rodzinie obejmuje:
• wsparcie asystenta rodziny;
• wsparcie mentora ds. rozwoju dzieci i młodzieży;
• blok warsztatów, m.in. dla rodziców z obszaru komunikacji, wyrównujących kompetencje społeczne dla dzieci i młodzieży;
• doradztwo indywidualne z zakresu komunikacji dla rodziców;
• edukację dla zdrowia psychicznego.
Model toruński
Program ma być elastyczny, dopasowany do specyfiki miast, w których będzie realizowany. Jak będzie wyglądała toruńska wersja tego modelu?
- W ramach Gminnego Programu Rewitalizacji wyodrębnione mamy trzy obszary, które były obszarami naszego szczególnego zainteresowania: Bydgoskie Przedmieście, starówka i Podgórz. Mamy tam 15 rodzin, które razem z Toruńskim Centrum Usług Społecznych, Toruńskim Miejskim Ośrodkiem Pomocy Rodzinie, także z fundacją działającą na rzecz osób z niepełnosprawnościami zgłosiliśmy się i złożyliśmy wniosek aplikacyjny. Udało nam się pozyskać dofinasowanie, niebagatelne, prawie 2,9 mln w ramach którego obejmiemy wielopoziomową opieką 15 rodzin z jednego z tych trzech obszarów. Jeszcze przygotowując tę aplikację pracowaliśmy nad tym, jak najbardziej skutecznie wykorzystać te środku. Działania na warszawskiej Pradze okazały się efektywne i ten model będzie chcieli stosować u nas, oczywiście po dostosowaniu do naszych warunków - mówi prezydent Torunia Paweł Gulewski. - Pracownicy MOPR czy Toruńskiego Centrum Usług Społecznych widzą na co dzień zjawiska związane z wykluczeniem, z tym dziedziczeniem biedy. Trzeba z tym walczyć systemowo, ale też mierząc efekty działania, bo to jest bardzo ważne.
W Toruniu organizacją pozarządową zaangażowaną w program będzie Fundacją Daj Szansę.
Pilotaż na początek
Realizowany w 24 miejscowościach projekt obejmie kilkaset rodzin. To oczywiście bardzo drobny ułamek z liczby tych polskich rodzin, które czasami od pokoleń tkwią w tym syndromie dziedziczonej biedy i niesamodzielności. Praktycznie więc jest to rodzaj pilotażu. I tak właśnie patrzy na to ministerstwo.
- Chodzi tu także o wypracowanie pewnego know-how we wszystkich tych 24 miejscach w Polsce. Da to nam wiedzę, jak najlepiej pracować z tymi rodzinami. Te umiejętności pozostaną już z państwem. Tu, w Toruniu, i wszędzie tam, gdzie ta innowacja społeczna zostanie uruchomiona. To jest ten efekt wydłużony, wykraczający poza czas realizowania projektu. Po tym okresie ta innowacja stanie się już dojrzałym projektem społecznym do skalowania w kolejnych miejscach – dodaje minister Pełczyńska-Nałęcz.