Spokojnie, nie ma co się martwić ani denerwować, bo Koncepcja Rozwoju Kraju 2050 to jedynie dokument
wizyjny, zaś dokumentem sprawczym jest powstająca właśnie Średniokresowa Strategia Rozwoju Kraju do 2035 roku - tak w maksymalny skrócie można ująć stanowisko, jakie podczas niedawnej wizyty w Toruniu zaprezentowała szefowa Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. No, zupełna nowość to nie jest, bo mniej więcej to samo w sierpniu zeszłego roku, podczas nadzwyczajnego forum samorządowego mówiła zaproszona na nie Iga Zupok-Gierwatowska, wicedyrektorka departamentu strategii w MFiPR.
W każdym razie całkiem już uspokojony zwracam jedynie uwagę, że zarówno Koncepcja, jak i Strategia – oba te typy dokumentów maja takie samo zakotwiczenie w Ustawie o zasadach prowadzenie polityki rozwoju, a KRK – jak to określa sam resort – jest „punktem wyjścia dla prowadzenia polityki rozwoju w średnim i krótkim horyzoncie czasowym”.
I tu jest pytanie, jaki będzie ten punkt dojścia, gdy punkt wyjścia, w którym obie stolice regionu zaliczone zostały do trzeciej kategorii – ośrodków o znaczeniu jedynie regionalnym, wzbudził w obu tych miastach tak silne emocje, protest i całkiem energiczną akcję lobbingową. Wspomniane forum było zresztą jej elementem.
Za czas jakiś się dowiemy, bo Średniookresowa Strategia Rozwoju Kraju 2035, która ma być przyjęta przez rząd do końca tego roku, wcześniej trafi do konsultacji. I już teraz z dużą pewnością można założyć, że samorządy, zwłaszcza nasze, przystąpią do nich ochoczo. I kto wie, czy te zeszłoroczne emocje, nie wrócą wtedy ze zdwojoną siłą.