„Polska. Rok przełomu“ – pod tym hasłem premier przedstawił plan gospodarczy. W spotkaniu z środowiskami biznesowymi, zorganizowanym siedzibie warszawskie giełdy, wziął udział także minister finansów Andrzej Domański. Jak to „nowe otwarcie” gospodarcze jest komentowane?
Plan premiera Tuska opiera się na sześciu filarach:
- inwestycje w naukę,
- transformacja energetyczna,
- nowoczesne technologie,
- rozwój portów i kolei,
- dynamiczny rynek kapitałowym,
- wsparcie i współpraca z biznesem.
Jak zapowiedział Tusk, wartość inwestycji w roku 2025 osiągnąć może poziomu 700 mld zł, co byłoby najwyższa kwota w historii. - W Polsce inwestycje w roku 2025 to będzie ponad 650 miliardów złotych. Jesteśmy przekonani w rządzie, że to jest ostrożny szacunek. Dzisiaj właściwie mógłbym tutaj przed państwem powiedzieć, że będzie bliżej 700 miliardów. I to jest kwota rekordowa. Takiej nie było jeszcze w historii polskiej gospodarki” – podkreślał Donald Tusk.
Z kolei Andrzej Domański wskazywał na spodziewany wzrost PKB. - Kiedy obejmowaliśmy rządy, wynosił on 0,1 procent. W tym roku oczekujemy wzrostu PKB osiągającego niemal 4 procent – mówił szef resortu finansów.
Plany dotyczące energetyki obejmują m.in. rozwój sieci przesyłowych, na który w ciągu 10 wydanych zostanie 65 mld złotych, także inwestycje w nowe moce w polskim systemie, zwiększenie wsparcia dla energetyki rozproszonej, biogazu, ciepłownictwa i magazynów energii. Mają być także kontynuowane projekty związane z budową elektrowni atomowej i morskich farm wiatrowych. -Jesteśmy po decyzji o budowie pierwszej elektrowni jądrowej z lokalizacją na Kaszubach. Jesteśmy także po decyzji, aby umożliwić, będzie to wymagało oczywiście zaangażowania prywatnego kapitału, bo nie wszystko z publicznych pieniędzy będziemy gotowi finansować, wskazanie drugiej potencjalnej lokalizacji na kolejną elektrownię jądrową – zapowiadał premier Tusk.
Mówiąc trzecim filarze, premier zapowiedział współpracę z największymi firmami sektora informatycznego: Google, Microsoft, Amazon i IBM.
W dziedzinie transportu znalazła się m.in. zapowiedź trzykrotnego wzrostu wielkości przeładunków w polskich portach oraz zainwestowanie 180 miliardów złotych w modernizację kolei – min. budowę nowych linii i terminali kolejowych.
Źródłem finansowania inwestycji ma być rozwój polskiej giełdy i zachęty inwestycyjne. Minister Domański zapowiedział m.in. ograniczenie podatku od zysków kapitałowych, uproszczenie procedur dla firm wchodzących na giełdę oraz narzędzia finansowe ułatwiające inwestowanie na krajowym rynku.
Jeszcze jeden punkt, mocno akcentowany w wystąpieniu premiera, to deregulacją, która ma ułatwić rozwój polskiej przedsiębiorczości. - Deregulacja nie może być pustym sloganem. Dlatego zaprosiłem biznes do współpracy nad konkretnymi zmianami. Zwracam się do pana Rafała Brzoski (założyciel i szef firmy Inpost-red). Nie wyobrażam sobie, żeby ta deregulacja była procesem urzędniczym. Ma pan tutaj kapitalnych towarzyszy i towarzyszki. Musimy pilnie przygotować akty uwalniające gospodarkę. Chciałbym, abyście przygotowali najprostsze rekomendacje, które nie wymagają ustaw – mówił premier.
Jak te propozycje są oceniane?
Krzysztof Adam Kowalczyk, „Rzeczpospolita”: „Z punktu widzenia polskiego biznesu najmocniejszym punktem jest (...) zaproszenie przez Donalda Tuska do zaplanowania deregulacji Rafała Brzoski, założyciela i szefa InPostu. Przyjął on zaproszenie do stworzenia zespołu przedsiębiorców, który przygotuje propozycje zmian deregulacyjnych, zwłaszcza tych, które nie wymagają nowelizacji ustaw. (….)Ktoś, kto oczekiwał dzisiaj zapowiedzi czegoś na miarę kolejnego przekopu czy CPK, pewnie poczuł się wystąpieniem Tuska rozczarowany. Ale to chyba dobrze, bo sukces chadza nieoczekiwanymi ścieżkami i nie zależy od jednej sztandarowej inwestycji na miarę PRL. To suma pomysłów, ambicji i inwestycji tysięcy, jeśli nie milionów, osób. Czy gdy w 1989 r. zaczęło się przywracanie w Polsce gospodarki rynkowej, ktoś przypuszczał, że zalejemy Europę polskimi oknami z PCV, meblami, paczkomatami od – a jakże – Brzoski, a nasze firmy transportowe zdominują europejskie trasy? Sukcesu nie da się odgórnie szczegółowo zaprogramować, władza może tylko stworzyć dla niego warunki, które wykorzystają (lub nie) prywatni przedsiębiorcy. I właśnie dlatego zapowiedź oddolnej deregulacji brzmi równie atrakcyjnie jak blisko 700 mld zł na inwestycje.”
Marcin Mrowiec, główny ekonomista firmy Grant Thornton (cytat za businessinsider.com.pl): "Szczegółowa analiza przedstawionych działań wymaga nieco więcej czasu, natomiast ogólnie można podsumować to jako raport z działań bieżących. Zapewne są to działania słuszne i idące w dobrym kierunku, ale zupełnie nie widać, w jaki sposób miałyby one przynieść przełom, zapowiadany w tytule konferencji, ani w jaki sposób miałyby istotnie zdynamizować inwestycje sektora prywatnego"
Rafał Benecki. ING Bank Śląski (cytat za PAP): "To zmiana paradygmatu w polityce z 'nie ufamy, kontrolujemy' przez ostatnie lata na 'bogaćcie się, rozwijajcie, inwestujcie' bo bez odwagi polskiego biznesu dalszy rozwój w tym tempie jest niemożliwy. To zmiana podejścia rządu. Wcześniej dialog był prowadzony przez przepisy, podatki, sankcje i kontrole, dzisiaj jest prowadzony w trochę innej formie, czyli 'powiedzcie nam, co was ogranicza, a spróbujemy to usunąć".
Krzysztof Kolany, główny analityk bankier.pl: "Cieszymy się, że już po 14 miesiącach sprawowania urzędu premier Donald Tusk zaprezentował program gospodarczy swojego gabinetu. Szkoda tylko, że sześciopunktowy plan dla Polski zawiera tak niewiele konkretów i nie porusza większości kluczowych zagadnień.(…) Dobrze się stało, że nowa strategia gospodarcza rządu została ogłoszona w siedzibie warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych. To miły ukłon w stronę inwestorów i rynku kapitałowego, których kolejne rządy (w tym także poprzedni gabinet premiera Tuska, w ramach skoku na OFE) traktował niczym „wroga ludu”, nazywając giełdę „kasynem”. Dobrze, że to podejście odeszło na śmietnik historii. (…) Teraz rządzący przypomnieli sobie, że chcąc realizować ambitne projekty infrastrukturalne, modernizację i rozbudowę armii, budowę elektrowni atomowej i CPK muszą przeprosić się z kapitałem prywatnym. Lepiej późno niż wcale.
Warto docenić zapowiedź deregulacji i utworzenie czegoś na wzór amerykańskiego DOGE-a z Rafałem Brzoską na czele. Co prawda nie wiadomo, co z tego wyjdzie (a w przeszłości z podobnych inicjatyw wynikało bardzo niewiele), ale tym razem nowością jest powierzenie tej misji ludziom z sektora prywatnego, a nie urzędnikom i politykom. Deregulacja – czyli zwrócenie nam naszej wolności odebranej przez przepisy i urzędników – to coś, czego Polsce potrzeba bardziej niż inwestycji. Te przyjdą same, jeśli będą miały ku temu odpowiednie warunki".
Wojciech Kostrzewa, prezes Polskiej Rady Biznesu (cytat za money.pl): „ Jakościową zmianą jest bardzo mocna deklaracja premiera, że będzie się regularnie spotykał z przedsiębiorcami, ma do nas zaufanie i chce w nasz głos się wsłuchać, również przy rozwiązywaniu takich problemów jak deregulacja. (…) Jest mnóstwo prostych rzeczy, które utrudniają codzienne życie. W tej chwili mamy do czynienia z blokadą gruntów w wielu gminach, bo brakuje im planu zagospodarowania przestrzennego. W sektorze transportu kolejowego problemem jest długość procedur homologacyjnych, a w zamówieniach publicznych brak klauzul indeksacyjnych. W każdej branży coś się znajdzie. (…). Chodzi o to, żeby nie próbować robić gigantycznej rewolucji na poziomie unijnym, tylko żeby zidentyfikować i zaadresować te obszary, gdzie efekt jest najszybszy. Każdy konsultant nazwie to nisko wiszącymi owocami, które łatwo jest chwycić i je zerwać. To jest efekt później napędzający całą maszynę. W momencie, gdy widzimy pierwszy sukces, to jest łatwiej o kolejny, bo szybciej się mobilizujemy".