Idzie wiosna, a to znaczy, że powoli, powoli będziemy się żegnać z dyscyplinami halowymi i dla wielu naszych klubów sezon 2024/2025 wkracza w decydującą fazę. Na podsumowania przyjdzie czas, ale już teraz sporo wskazuje na to, że dla większości drużyn będzie to sezon z gatunku ani specjalnie dobrych, ani specjalnie złych.
Klubów siatkarskich, koszykarskich, nawet hokejowych, w regionie u nas dostatek, bywały takie lata, gdy wiele z nich walczyło akurat jak nie o medal, to chociaż o awans, nierzadko też z sukcesem. No ale ostatnio w przypadku większości coś się zacięło i niby grają w elicie, niby pozostają w niej od dawna, ale do czołówki jednak sporo im brakuje, a niekiedy nawet więcej niż sporo.
Gwiazdą regionu, bez podziału na dyscypliny, pozostaje Anwil Włocławek. Większe miasta województwa klubów mają więcej, kibice chodzą w nich raz na jedną dyscyplinę, raz na drugą, a we Włocławku, choć przecież jest tam też na przykład futbol, sportowa religia jest tylko jedna. Koszykówka w męskim wydaniu to dla włocławian coś więcej niż sport, a Anwil znów dzielnie lideruje ligowej tabeli i choć play-off dopiero ma przed sobą i spotkań jeszcze wiele, cel medalowy pozostaje dla niego oczywiście celem absolutnie nadrzędnym i do zrealizowania wręcz obowiązkowym.
Anwil radzi sobie pięknie, za to inni… Ano właśnie. Mamy klubów sporo, ale coś w tym sezonie kujawsko-pomorskie najczęściej nie przoduje. W baskecie jest jeszcze Arriva Polski Cukier, jednak niepewny awansu do play-off. Koszykówka w wersji kobiecej to kluby zarówno z Torunia, jak i Bydgoszczy, ale w gronie dziesięciu drużyn grających w damskiej elicie zajmują one obecnie odpowiednio miejsca ósme i dziewiąte. W hokeju torunianie są w play-off, ale piąta lokata po rundzie zasadniczej to poziom od paru lat podobny - niby niezły, ale jednak wciąż wyraźnie ustępujący medalistom. To może siatkówka? Pałac Bydgoszcz jest teraz na miejscu szóstym na ekstraklasowych parkietach kobiecych, zaś u panów, też na zapleczu, Visła Proline Bydgoszcz jest o oczko wyżej.
Nie są to oczywiście wyniki złe, wiele miast i wiele klubów wzięłoby je bez wahania. Ilościowo zespołów bądź to w ligach najwyższych, bądź to na szczeblu drugim, mamy sporo, za to z jakością mimo wszystko jest już różnie, oczywiście jeśli poprzez jakość rozumiemy nie tylko samą grę w elicie, ale jednak realną szansę medalową. Bo medali w tym roku raczej za dużo mieć nie będziemy. Choć z drugiej strony, jeśli jakość dostarczać ma Anwil, to w bieżącym sezonie dostarcza ją rzeczywiście bez zarzutu.
A wracając jeszcze do wspomnianej siatkówki, to lada dzień czeka nas siatkarskie święto, czyli regionalne derby. Toruńskie Anioły miały fruwać coraz wyżej i wyżej, a tymczasem na razie wznieść się zbyt wysoko nie mogą. Klub ma wszystko - rozpoznawalnego właściciela Wilfredo Leona, doświadczonych działaczy, świetny marketing, długofalowy plan działania na przyszłość. No i niestety sportowo pierwszy sezon po awansie do I ligi coś nie układa się tak, jak układać się powinien. Beniaminek zwykle nie ma lekko, ale chyba w Toruniu nie do końca sprawdziła się strategia stworzenia jeszcze w II lidze składu, którego po awansie zmieniać zbytnio już nie będzie trzeba. Bo te zmiany i wzmocnienia jednak by się przydały, gdyż bez nich trzeba teraz drżeć o utrzymanie, które w pewnym momencie zdawało się nawet mocno uciekać. Dziś Anioły są już w sytuacji nieco lepszej, ale do bezpiecznej przystani wciąż dryfować muszą.
Pisząc te słowa nie wiem jeszcze, co szykują w Toruniu na derby, a takowe się zbliżają. Już w najbliższą środę Anioły podejmą Visłę Proline. Raz już się w tym sezonie obie drużyny spotkały, z wynikiem na korzyść bydgoszczan, teraz czeka je środowy rewanż w Toruniu. Działo się w starciu numer jeden wiele, także na trybunach, dziać się będzie dużo również i teraz, więc toruński klub zapowiedział nawet specjalną konferencję prasową, właśnie derbom i całej ich otoczce poświęconą, co najlepiej pokazuje, jak zacne wydarzenie nas w lokalnym sporcie czeka.
I choć stawką będą tylko i aż zwykłe ligowe punkty, mecz powinien być siatkarskim świętem, a tak przynajmniej anonsują go Anioły. I dobrze, bo takich spotkań nam trzeba, zarówno z punktu widzenia kibicowskiego, jak i promocyjnego. Nawet, jeśli tu akurat medalu nie będzie.